Wspólne zainteresowanie muzyką bałkańską, jazzową oraz nieustanne poszukiwanie nowych, niekonwencjonalnych brzmień instrumentów, na których grają, stanowi o stworzeniu przez DWOOTHO specyficznego stylu. Korzystając zarówno z nowoczesnych modulatorów dźwięku, jak i starych garnków po ziemniakach DWOOTHO gra muzykę na pograniczu folku, jazzu, a czasem nawet drum’n’bass uciekając przed jednoznacznym „zaszufladkowaniem”. Na repertuar zespołu składają się autorskie kompozycje członków zespołu DWOOTHO. Można tu znaleźć cytaty z tradycyjnych utworów bałkańskich. Nad aranżacjami zespół pracuje wspólnie, każdy z muzyków ma wpływ na efekt końcowy.
Założona przed 3 laty w Lublinie formacja, zdecydowanie przypadnie do gustu miłośnikom synkopowanej sztuki, bo choć sami artyści unikają jednoznacznych stylistycznych deklaracji, to sądzę, że do jazzu im najbliżej. Nie chodzi mi tu zresztą o trywialne skojarzenia jakie nasuwają się przy słuchaniu płyty – energia niosąca frazę jak na skrzydłach, rodem z gitarowych popisów Pata Metheny, czy elektryczne skrzypce alla Urbaniak, przywołujące na myśl złote lata jazz-rocka, ale i harmonia i nade wszystko sposób rozwijania myśli muzycznej, oparty na jazzowej improwizacji. Gdyby Dwootho do tego się ograniczyło, byłoby zespołem banalnym, ale to zaledwie podstawa, na której wspiera się cała muzyczna rzeźba.
Lublinianie, chętnie przyznają się do wpływów bałkańskich – ja upatrywałbym ich nie tyle w jakichś cytatach co w mozaikowości etnicznych odniesień. Przebija się tu i koszerna nuta i flamenco i rozlewna, swojska nuta w balladowych utworach. By rozszerzyć krąg odniesień dodajmy do tego nieco tanga i brazylian i mamy już pewien obraz tego czym jest Dwootho. Przestrzegam jednak przed pochopnym zaklasyfikowaniem tej propozycji do, jakże modnej obecnie World Music, która złączona zazwyczaj z jazzującym, inteligentnym popem, wyprana z treści, co najwyżej umili nam czas, „poprawnym politycznie brzmieniem”. Tu dopiero, uważam, zaczyna się prawdziwy „taniec na wulkanie”. Dwootho, sięgając po etniczne klimaty nie cytuje, nie odnosi się do oryginałów – to muzyka „post-światowa”. Jeśli tango, to już nie to oryginalne, nie Piazzolla ani nie Gotan Project nawet – to kolejny krok na tej drodze. Czasami pokazujący, że poprzednie propozycje były co najwyżej szkicami i dopiero dzięki twórczej wyobraźni zespołu Dwootho otrzymały konkretną, ostateczną formę.
Zespół tak sprawny jest w muzycznej materii, że jeśli pojawia się głos, to jest to, przepiękna zresztą ,wokaliza – reszta, cała opowieść toczy się bez jednego słowa – a jak sądzę, wszystko tu zostało powiedziane. To jedna z takich płyt, o które chciałbym, po przesłuchaniu, zapytać Państwa – No i co, państwo na ten temat sądzą? Pięknie! Nieprawdaż?
Wojciech Ossowski
